Kontynuując opisy weekendowych planszówek, w sobotę odwiedziliśmy razem z Marcinem Marysię i Piotrka na wcześniej umówioną partię Pana Lodowego Ogrodu. Zanim jednak zasiedliśmy do planszówki, czekały nas wspaniałe calzone – oj, było to przepyszne!

Po tym jak dzieci poszły spać rozpoczęliśmy epickie starcie – już drugi raz – o kontrolę nad Lodowym Ogrodem. Drogi Czytelniku, jeżeli jeszcze nie czytałeś tej perełki Polskiej Fantastyki, szczerze Cię namawiam abyś spróbował! To nie tylko świetna książka, ale też bardzo przydatny dodatek aby zanurzyć się w klimacie gry.

Graliśmy w następującym składzie:

  • Marysia – Pier van Dyken
  • Piotr – Passionaria Callo
  • Marcin – Olaf Fjollsfinn
  • Michał – Ulrike Freihoff

Grę rozpoczęliśmy spokojnie, bardzo dbając aby nie uzyskać “wizyty Vuko”. No ale zawsze musi to na kogoś wypaść… i jakoś dosyć często początkowo był to Marcin!  Zaczęliśmy realizować nasze cele indywidualne – ja zainwestowałem szybko (druga runda) w dwie jednostki Istot Oświeconych plus szybkość co dawało mi możliwość elastycznego przemieszczania jednostek. Marysi dobrze szło zbieranie uroczysk (ale nie wchłanianie, bo ja kontrolowałem obszar z cierniem), ale Marcin nie mógł się uwolnić od Vuko przez co jego Drakkary często ginęły. A na boku Piotr zamykał obszary.

No a potem miejsce na planszy się skończyło i zaczęła się walka. Marysia i jej Kraby były bardzo potężne, ale jednostki z szybkością na szczęście im uciekały. Nie było szansy aby się na wzajem za bardzo powstrzymywać i okazało się, że trzy osoby zrealizowały swój cel w tej samej turze (ja, Marysia i Piotrek) a Marcin był jedną kostkę od jego wykonania. Decydowały więc punkty zwycięstwa, gdzie dzięki rozprzestrzenieniu się na dużej części planszy udało mi się wygrać:

PLO_1
Sytuacja na koniec gry

Gra jest naprawdę bardzo dobrze zbalansowana i trzyma w napięciu do ostatniego momentu. Każda z czterech postaci jest specyficzna, ma inne warunki zwycięstwa i inne strategie. Czyni to grę bardzo ciekawą i przynajmniej – cztery razy niepowtarzalną 🙂 Zarówno warunek końca gry poprzez magię, cele indywidualne czy punkty zwycięstwa jest tak zaplanowany, że dochodzi do nich mniej więcej w tym samym czasie, co powoduje dobre zrównoważenie strategi i brak jednego, złotego środka. Jedyny mankament to nie najlepiej napisana instrukcja, ale tutaj pomagają fora internetowe. Brakuje też opisu fazy Dominacji na planszy.

PLO_2
Ulrike na koniec nie mogła narzekać na niedobór zasobów…

 Na pewno z chęcią zagramy ponownie – ta gra ma spory potencjał na wiele rozgrywek. I na rozszerzenie!

Advertisements