Kończący się weekend przyniósł nie tylko piękną pogodę ale też odwiedziny Mirki, Tomka, Eryka i Miłosza u nas w Otwocku. Było pyszne jedzenie, kilka partii planszowych a w niedziele trampoliny i znana na całą okolice pizzeria. Intensywny weekend i bardzo udany – a my się skupimy teraz na jego wymiarze planszówkowym.

“O mój zboże!”

IMG_1306

Ta gra przebojem wbiła się na nasze “planszowe stoliki” i zasłużenie wiedzie tam prym jako pozycja rozgrzewkowa. Małe pudełko, tylko karty w środku a głębia możliwości i strategii olbrzymia. Po krótki tłumaczeniu dobraliśmy się w zespołu (6 graczy a tylko 4 miejsca) i rozpoczęliśmy. Po pierwszych dwóch turach wszyscy bardzo szybko załapali o co chodzi i grało się sprawnie. Ostatecznie wygrał Tomek, który w fenomenalny sposób wykorzystał łańcuchy produkcyjne w ostatniej turze i zdobył 7 punktów zwycięstwa (35 pieniędzy!) w ten sposób.

“Etta”

IMG_1307

Czy jest gra mniejsza niż “O mój Zboże!” ? Oczywiście że tak – to “Etta” – kolejna dobra pozycja na szybka partię. Zespoły pozostały tak jak w pierwszej rozgrywce i ruszyliśmy – oj było kombinowania i podchodów, i co ciekawe – nikt nie był w stanie wygenerować bardzo dużej przewagi. Dzięki stałemu dopływowi punktów ponownie wygrał Tomek chociaż gdyby ktoś zagrał jakieś większe “kombo” to spokojnie mógłby wskoczyć na pierwsze miejsce. Było blisko….

“7 Cudów Świata”

IMG_1309

Na koniec wieczoru – gdy dzieciaki poszły już spać – zagraliśmy w cuda ale z Liderami. Każdy poszedł w inną strategie – Tomek naukową, Magda cywilną, Mirka nauka plus wojsko, a ja liderzy i wojsko. Nic dziwnego, że każdy “wykręcił” naprawdę wysokie wyniki a moja wygraną zawdzięczam specjalnemu cudowi, który dął mi 5 (zamiast standardowych 3) liderów. Zabawy i śmiechu było dużo – i o to przecież chodzi w planszówkach!

Advertisements