No właśnie, mimo trudów, zmęczenia, pęcherzy, obtarć i bandarzay gramy dalej! Dzisiaj przyszła kolej na druga pozycję – “O mój zboże!”:


Zdjęcie zrobione za dziesięć dziesiąta – przepraszamy, ale złej pogody nie mamy…

Trochę nam czasu zeszło aby zmobilizować sie po własnej, sutej (ośmiornica z puszki!) kolacji do planszówek. Ale udało się i w, o zgrozo, późno zachodzącym, dwudziestokilku stopniowym powietrzu rozpoczęliśmy. 

Jackowi cała grę los “wiał w oczy”. Mimo dobrych budynków losował takie karty, które uniemożliwiały mu jakikolwiek ruch. Maciek tez sie uczył, ale jako doswiadzczony gracz szybko sie wdrażał. 

Ponieważ “karty rynków” mieliśmy ciagle słabe gra sie trochę dluzyla. Do tego stop, że wygonilo nas zimno i gra zakończyła sie w następującym momencie: 

  1. Magda 20
  2. Michal 16
  3. Maciek 17
  4. Jacek 5

Bedziemy kontynuować i na pewno zagramy ponownie!

Advertisements