For English use the Google translator widget to the right, at the bottom of the page. Alternatively, right-click anywhere in the text to choose option to translate to your system language.
W tym roku dni około-sylwestrowe były na tyle łaskawe, że wracaliśmy dopiero dzisiaj, 3 stycznia w sobotę. To oznaczało, że po imprezie witającej Nowy Rok mieliśmy całe dwa dnia na kolejne rozgrywki w nasze ulubione i nowe pozycje.
Musze powiedzieć, że ten czas został świetnie wykorzystany. Trochę za wcześnie na pełne statystyki wyjazdu (piszę post na gorąco, po powrocie, relacjonując ostatnie dwa dni) jednak moje przeczucie jest bardzo mocne i jasne: graliśmy dużo więcej w tym roku w porównaniu z 2-3 ostatnimi wyjazdami. I to dobrze, bo zwiedzanie i chodzenie po górach było też na dobrym poziomie.
Tak więc zapraszam do krótkiej relacji – bogato okraszonej zdjęciami – z ostatnich dwóch (z sześciu) dni konwentu około noworocznego. Staramy się pokazywać pozycję jeszcze wcześniej nie grane. Jest możliwość, że coś mi się omsknęło – w sumie partii było sporo – ale zakładam, że clue wyjazdu zostanie oddane 🙂
Ten tytuł w ogóle nie powinien się tutaj pojawić. Kompletne zaskoczenie wyjazdu, impulsywny (proroczy?) zakup Jarka w Dino (tak, to nie pomyłka). Gra reklamowana jako super pozycja dla dzieci, która NIE JEST GRĄ DLA DZIECI. Brutalna rozgrywka kto wypchnie swoich gości do sąsiadów żeby zżarli ciasteczka przeciwnika plus duża ilość negatywnej interakcji. Straszne bicie się nawzajem… czyli gra idealna dla mnie, którą pokochałem od pierwszej partii 🙂 Raz wygrał Jarek, raz Agnieszka, raz Łukasz – ale radości i dobrej zabawy mieli wszyscy zawsze!
“Azul”
O jak dobrze wrócić do starych, sprawdzonych klasyków gdzie mechanika jest dobrze przetestowana a wyniki decyduje się w oparciu o umiejętności a nie losowość. Sprawdzony Azul zagościł kilka razy na naszych stołach a palmę pierwszeństwa nieśli zarówno Łukasz jak i Magda K.
“Park Niedźwiedzi”
Do naszych rozgrywkę dołączali również najmłodsi. Marta ma zanotowane u mnie cztery rozgrywki, Natan jedną. Powyżej widzimy Park Niedźwiedzi – tytuł w który pierwszy raz zagrałem na Essen w 2017 – powyżej widzimy lekko zmodyfikowaną wersję. Moje zapiski pokazuję że zarówno Magdzie S-W jak i Łukaszowi dobrze szło w ten tytuł.
“Habemus Papam”
Ja tą grę po prostu lubię. Jak to możliwe, że do tej pory nie było tytułu o wyborze Papieża? Może brać w niej udział od 3 do 6 osób (super dla większych grup) i zapewnia fajną rozgrywkę. U nas zdecydowanie najlepszymi umiejętnościami politycznymi wykazała się Agnieszka, wygrywając z duża przewagą.
“March of the Ants”
To była moja i Kuby G druga partia w ten tytuł. Łukasz i Jarek dopiero zaczynali z tą grą. Kolejna piękna pozycja, z fajnymi zasadami i ewolucjami, która w ostatecznej rozgrywce sprowadzała się do brutalnej i bezwzględnej rozgrywki o przeżycie. W tym wyścigu palma pierwszeństwa przypadła mi, równo godząc wszystkich innych pretendentów do panowania nad mrowiskiem!
“A Very Civil Whist”
Tego dnia z Kubą G zagraliśmy wiele tytułów dwuosobowych – obok odbywała się duża partia w SETI- a jednym z nowych, do tej pory nie relacjonowanych była wojna domowa w Anglii w 17 wieku autorstwa Freda Servala – czyli “A Very Civil Whist”. Bardzo ciekawa koncepcja, gra zrobiona na szybko przed konwencją, zdecydowanie daje dużo satysfakcji,
Podsumowanie
Niesamowite, mimo zmęczenia Sylwestrowego i w sumie sześciu dni konwentu, cały czas mieliśmy ochotę i energię na kolejne rozgrywki. To zawsze super spędzony czas, gdzie szare komórki pracują a z drugiej strony jest szansa na spotkanie ze znajomymi. To super cieszy!
Pojutrze postaram się wrzucić całkowite statystyki wyjazdu. Czuję, że będą bardzo dobre!