Wczoraj mieliśmy okazję spędzić wieczór w bardzo miłym towarzystwie – mimo, że było to  spotkanie wzbogacone partią w jedną z najbardziej krwawych planszówek jakie mamy – Dominant Species. Kosteczki na planszy może wyglądają niewinnie, ale są to gatunki z sześciu królestw (rodzin / gałęzi ??? – kto wie niech powie), które są ciągle i trwale bezlitośnie eliminowane przez inne gatunki. Przetrwa tylko najlepiej dostosowany…

No cóż, działo się dużo i bardzo interesująco – zwłaszcza, że dwie najbardziej niszczycielskie karty (CatastropheBlight) wypadły pod koniec gry, gdy mogły już naprawdę dużo namieszać…

IMG_3678a.jpg
Kliknij by powiększyć

A teraz trochę o działaniach każdego z graczy:

  • Kuba J (Pajęczaki) – dzięki swojej umiejętności, zdecydowanie najbardziej agresywny gracz. Eliminował co turę niewygodnych współmieszkańców, zdobywając olbrzymie ilości punktów i będąc pretendentem do zwycięstwa aż… przyszła “kryska na Matyska”. Długo będę miał kaca moralnego, ale gdy w punktacji pierwsze miejsce Ptaków było zagrożone przez Pajęczaki musiałem działać. Blight / Zaraza wyeliminowała po mojej stronie planszy wszystkie pająki… Po tym Kuba niestety już się nie podniósł…
  • Magda (Płazy) – bardzo trudny początek. Płazy rozwijają się na wodzie – a były one celem ciągłego zlodowacenia z rąk Kuby G. W pewnym momencie w grze była tylko jedna kosteczka / gatunek Magdy ale dzielnie się potem odkuła, wyprzedzając Pajęczaki.
  • Agnieszka (Gady) – jeszcze większy come-back wykonała Agnieszka, trapiona licznymi problemami przez większość gry. Bardzo ładna końcówka i wyjście na czwarte miejsce.
  • Marcin (Insekty) – super debiut. Przez cała grę główny pretendent do zwycięstwa, ostatecznie tylko 7 punktów od pierwszego miejsca. Miał najwięcej Action Pawns (jak Kuba J – 5), ciągle gdzieś się rozmnażał i migrował. A dodatkowo zagrał Katastrofę. Brawo!
  • Kuba G (Ssaki) – to była trudna gra dla Kuby. Przez bycie 6 w kolejności inicjatywy zagrał minimalną ilość kart dominacji. Punkty zdobył dzięki zdominowanym terenom plus dużej ilości obsadzonych wód. Dał się jednak wypchnąć z tundry…
  • Michał (Ptaki) – …którą od początku gry okupiłem ja. Nie była to inicjalnie świadoma decyzja – zostałem dwa czy trzy razy wymrożony i samo z siebie – okazało się że mam najwięcej gatunków na lodzie plus tytuł Pingwina! Starałem się trzymać potem tej strategii, uzyskując 36 punktów w ostatniej turze. Wygrałem rzutem na taśmę, czując na plecach oddech Ssaków i Insektów…

Na tym wieczór zakończyliśmy – poszło nam całkiem sprawnie, było dużo zabawnych sytuacji a każdy w pewnym momencie w grze miał okazję przyłożyć innym 🙂

Advertisements