Drogich czytelników pragnę zabrać dzisiaj w podróż na koniec Polski, do malowniczego zakątka jakim są Jakuszyce. W tym roku dzięki naszej koleżance Agnieszce mieliśmy okazję pożegnać zimę naprawdę z przytupem – dwa dnia spędzone na nartach biegowych plus wieczory z planszówkami składały się na bardzo ciekawy i intensywny weekend. Opis gier z Jakuszyc wprowadzam nam pewne zachwianie w chronologii na blogu (kilka rozgrywek z powodu migracji jest jeszcze nie opisanych) ale myślę, że dobrze na gorąco podzielić się weekendowymi wydarzeniami.

W piątek po przejechaniu 550 km i dotarciu w okolicach 21 wydawałoby się, że jest za późno na jakiekolwiek granie. Ale nie dla tak wytrawnych graczy jak Ci co zjawili się w śnieżnej stolicy Polski (tak, tu śniegu nawet w połowie marca była cała masa). Na rozgrzewkę poszła ostatnio dosyć często ogrywana “Etta” gdzie Magda i Aga D wprowadzały w arkana tej gry Olę i drugą Agnieszkę. Wygląda na to, że organizatorka wzięła sobie do serca aby na wyjeździe wszystko było dopięte na ostatni guzik i również na planszy pokazała jak należy grać w “Etta”:

IMG_1246

Przy drugim stoliku długo się decydowało w co zagramy, więc zanim decyzja została podjęta rozegraliśmy “O mój zboże!” – czas nas gonił, bo Filip miał odebrać jedną z naszych koleżanek z dworca więc przyjąłem strategie szybkiego parcia do zbudowania 8 budynków i zakończenia gry – co niestety, nie skończyło się dla mnie za dobrze:

IMG_1248

Drugi stolik nie próżnował – gdy Aga i Filip odbierali Anię z kolejki, doszło do drugiej partii w “Etta” – tym razem naprawdę imponujący wynik “wykręciła” małżonka:

IMG_1249

Koniec końców drugi stoli zaczął “grę wieczoru” – ponownie padło na stara, dobrze sprawdzona ale ciekawą “Antikę”:

IMG_1251

Grało nam się bardzo ciekawie, ale zmęczenie i późna pora zdecydowanie zaczęły zbierać swoje żniwo. Mniej więcej w 60-70% gry musieliśmy zakończyć, bo było grubo po pierwszej a rano czekało już śniadanie i biegówki… Więcej o sobotnich grach wkrótce.

Advertisements